więcej zdjęć ...
„ ... od 20 marca 82r do 16 marca 83r byliśmy gospodarzami galerii pod nazwą „Czyszczenie Dywanów”. Nazwa pochodzi od uprawnienia, które otrzymaliśmy na sprzątanie wnętrz i czyszczenie dywanów.
Wystąpienia i wystawy artystów odbywały się w prywatnym mieszkaniu Adama Paczkowskiego.
Kalendarium wystaw:
-
- 20.03.1982 - ZBIGNIEW WARPECHOWSKI
- 27.03.1982 - ZBIGNIEW WARPECHOWSKI
- 09.04.1982 - ANDRZEJ PARTUM
- 24.04.1982 - KRZYSZTOF ZARĘBSKI
- 28.04.1982 - ZBIGNIEW WARPECHOWSKI
- 01.05.1982 - JÓZEF ROBAKOWSKI
- 09.05.1982 - HENRYK STAŻEWSKI
- 23.05.1982 - MAŁGORZATA POTOCKA
- 03.06.1982 - ZYGMUNT RYTKA
- 16.06.1982 - JACEK KRYSZKOWSKI
- 16.06.1982 - WOJCIECH CZAJKOWSKI
- 02.07.1982 - JAN DOBKOWSKI
- 22.07.1982 - ANDRZEJ RÓŻYCKI
- 09.08.1982 - EWA PARTUM
- 26.08.1982 - WŁADYSŁAW STRZEMIŃSKI LISTY DO J. PRZYBOSIA
- 04.09.1982 - ZYGMUNT RYTKA
- 13.09.1982 - MARIA WAŚKO
- 23.09.1982 - JACEK JÓŻWIAK
- 01.10.1982 - MARIUSZ ŁUKAWSKI
- 08.10.1982 - RYSZARD WAŚKO
- 20.10.1982 - TOMASZ KONART
- 27.10.1982 -RYSZARD WAŚKO
- 10.11.1982 - EMIL UKLEJA
- 26.11.1982 - JULIAN RACZKO
- 08.12.1982 - TOMASZ SIKORSKI
- 10.12.1982 - ATTILA KOVACS
- 12.12.1982 - BOGDAN SABALSKI
- 13.12.1982 - MARIELLA NITOSŁAWSKA
Z działalności tej powstały dwie książki opracowane i wydane przez nas we własnym wydawnictwie „Zakaz zawracania” Z pierwszej książki- „Czyszczenie Dywanów”, która jest jakby naszym pamiętnikiem, notatnikiem i katalogiem jednocześnie, przytoczymy fragment naszego końcowego artykułu oraz tekst dotyczący ostatniej wystawy w dniu 16 marca 83r.:
„Powiedzieliśmy wcześniej , że chcieliśmy mieć niezależną galerię sztuki, to prawda, ale musimy powiedzieć, że co innego jest chcieć w połowie roku 81 a zupełnie co innego mieć w marcu 82.To pierwsze chcenie / okazuje się teraz/ było trochę naiwne, wydawało się wtedy, że nareszcie zaczęły się czasy, w których każdy będzie miał przynajmniej szansę oficjalnie i legalnie spróbować robić to co umie, lub wydaje mu się , że umie najlepiej. Wprowadzenie stanu wojennego nasze dążenia do „spokojnej pracy” zniszczyło . Dlatego też to nasze już drugie, ponowne chcenie miało zupełnie inne podłoże i nie miało w samym założeniu wiele wspólnego z tym pierwszym, po prostu mniej nam zależało np. na profilu galerii, czy na zabieganiu o widzów. / zresztą także możliwości ku temu pierwszemu były bardzo ograniczone/. Nasze drugie odrodzenie idei galerii wynikało z buntu, najmocniej może dotyczącego nas samych tzn. że zabrano nam możliwości robienia legalnie i bez strachu tego, co chcieliśmy i w pewnym sensie już sztuka, czy wystawianie i obcowanie ze sztuką stało się tylko pretekstem dla realizacji tego buntu. Chcieliśmy stworzyć sobie własny azyl w tym trudnym okresie, miejsce, gdzie byłoby można bez niczyjej ingerencji żyć i organizować niezależną sztukę. Musimy przyznać więc że z początku może egoistycznie, ale bardziej myśleliśmy o sobie. Musieliśmy coś robić, aby wyzwolić ten bunt, a jednocześnie poczuć się lepiej psychicznie.
Jeżeli zamknie się szczury w klatce i aplikuje się im dosyć często uderzenia prądem elektrycznym, to wtedy część szczurów, która może przednimi łapami poruszać bęben obrotowy/ tak zwane koło aktywności/ ma trzykrotnie mniejszy stres niż pozostała część szczurów, pozostająca w bezczynności. Prawdą jest także, że dreptanie w miejscu tych pierwszych nie oddala ich ani o centymetr od niebezpieczeństwa. W taki też mniej więcej sposób zaczęło się w marcu 82 to nasze dreptanie. W trakcie nieomal codziennego obcowania z artystami, z biegiem czasu nasza świadomość, co do celu naszej pracy stawała się coraz bardziej wyraźna i dzisiaj możemy powiedzieć, że przez swoją działalność chcieliśmy dać próbę możliwości przełamania monopolu państwowego w dziedzinie prowadzenia samodzielnej galerii ze wszystkimi konsekwencjami związanymi z taka działalnością. Zaczęliśmy sobie zdawać na serio sprawę z tego, że ”jedną z najpoważniejszych przyczyn obecnego kryzysu w kulturze i edukacji jest monopol państwowy w tych dziedzinach. Społeczeństwo musi stać się włodarzem własnej kultury i edukacji. Z dalszych naszych doświadczeń możemy zaryzykować stwierdzenie, że ten monopol państwa na kulturę jest do przezwyciężenia / w różnorodnych jej dziedzinach/ w dalekiej oczywiście przyszłości, pod warunkiem m.in. zgody i współpracy artystów i odrzucenia przez nich różnego typu indywidualnych zagrywek, w celu podniesienia swojej rangi w środowisku artystycznym. Przynajmniej my się nie zetknęliśmy (przez ostatnie dwa lata) z żadną formą autentycznej współpracy artystów, a ostatnio robiona przez awangardę łódzko-warszawską „hermetyczna” pielgrzymka związana chociażby z samej nazwy z Kościołem i wizytą Papieża w Polsce była niczym innym jak pseudo niezależnym działaniem awangardy ponoć zwalczanej w kraju i dlatego m.in. wspomaganej paczkami żywnościowo-odzieżowymi przez kraje zachodnie. Po prostu ludzie ci ( Nie mówimy oczywiście o całym środowisku awangardowym w kraju tylko o niektórych z tej części, z którą się zetknęliśmy) nie są zdolni podjąć minimum ryzyka dla słuszności sprawy, dlatego m.in. upadła idea i praktyczne jej zrealizowanie sieci niezależnych miejsc pracy twórczej w społeczeństwie, którą to ideę zaproponował „ jeden z naszych najznaczniejszych przedstawicieli nowej sztuki” Sprawa ta była możliwa do realizacji, a chociaż można było spróbować, ale wtedy wzięłoby udział w tym przedsięwzięciu co najmniej pięćdziesięciu artystów na równych demokratycznych prawach i dlatego tym „wielkim” z awangardy nie było to korzystne, a podejrzewamy, że także twórcy pomysłu sieci, no bo po co być jednym z pięćdziesięciu walczącym o wspólną sprawę skoro można być jednym z pięciu tych „wielkich” i samemu decydować o sztuce- co jest równoznaczne z pilnowaniem swoich artystycznych interesów. Dlatego też mamy coraz częściej wrażenie, że polska awangarda mydli oczy całemu światu właśnie swoją pozorną, eksportową i ładnie opakowaną niezależnością czy skrajnym radykalizmem w sztuce, organizując chodliwe przeróżnego rodzaju fikcje, które nic nikomu nie wnoszą do życia i sztuki, poza wspólnym leczeniem kaca alkoholowego. Tak jest najwygodniej, któż bowiem przyczyni się do kontrolowania paranoicznych zjawisk występujących nagminnie? Sami artyści nawzajem nie mogą się u nas widocznie krytykować publicznie, ponieważ ten zbyt gorliwy w krytyce innych jest z reguły za słaby, aby działać w odosobnieniu. Administracja raz, że się nie zna na sztuce, a po drugie taki stan awangardy jest jej na rękę, awangardy przesiąkniętej najgorszymi cechami wypaczeń komunistycznych naszej rzeczywistości.
16 marca 83r. dzień urodzin Adama P. wykorzystaliśmy na zrobienie końcowej wystawy zamykającej cykl regularnych wystąpień oraz / już zupełnie prywatnie/ na urodzinowe przyjęcie artystów, z którymi spędziliśmy podczas naszej działalności najwięcej czasu. Ideą wystawy była próba zintegrowania poszczególnych pokazów, a właściwie autorskich dokumentacji z tych pokazów dotyczących miejsca wystąpień w jedną całość. Możemy powiedzieć , że prawie wszystkie prace /poza może trzema niezależnymi/ nawiązywały do Czyszczenia Dywanów, a w całości mamy wrażenie, że potwierdzały naszą ideę”.
„… mamy obowiązek przedstawienia swojego dotychczasowego dorobku, którego w zasadzie nie możemy jednoznacznie określić poza stwierdzeniem, że objawia się przede wszystkim w nas samych, czyli w rozwoju naszej świadomości i że powstał z samodzielnej samofinansującej się, niezależnej od wszelkich państwowych struktur pracy. „
Adam Paczkowski
Radosław Sowiak
Łódź 1985r.



